08.02.2026
- 8 lut
- 2 minut(y) czytania
Kilka lat temu napisałam książkę „Hej, dziewczyno!”. Opowiedziałam w niej o artystkach, kobietach niepokornych, inteligentnych, utalentowanych, które nie chodzą utartymi szlakami, bo zwyczajnie nie chcą i nie potrafią. Chciałam opowiedzieć o tym, jak złożone, jak różnorodne są kobiety. Złościło mnie wkładanie nas w szuflady i szufladki. Martwiła i oburzała wielopoziomowa agresja wobec kobiet, które nie pasują do czyjejś wizji, a tym samym budzą niepokój. Paradoksalnie, napisałam tę książkę w czasach, które były przyjazne, a mój świat był wtedy serdecznym miejscem. Dużo podróżowałam, a w otwartym Krakowie spotykałam masę osób z całego świata. Niby było dobrze. A jednak coś mnie niepokoiło, czułam nadchodzącą zmianę i opisałam to w książce. Jest niby dobrze, więc coś nadejdzie. I nadeszło. Świat jest teraz w zupełnie innym miejscu, nie tylko w związku z sytuacją kobiet. Jednak – wiemy już, że nie zmieniło na lepsze jak byśmy chciały, istnieje cała masa mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet, gardzą nimi, traktują w najlepszym razie jak przedmioty. Dlatego moja opowieść jest chyba bardziej aktualna teraz niż była wtedy, gdy ujrzała światło dzienne. Opisałam w niej fikcyjną rzeźbiarkę wielkiego formatu, Zoyę Zaborską i jej zmyśloną przyjaźń z prawdziwymi artystkami: Zofią Stryjeńską i Aliną Szapocznikow. To oczywiście zupełna fikcja, jednak wiele fragmentów opisujących Zofię i Alinę zaczerpnęłam z ich biografii. Jest to jeden z kilku wątków książki, w której zawarłam osobiste wyznanie, rozpisane na wiele kobiecych głosów.
I to właśnie z opowieści o przyjaźni trzech wielkich artystek uczyniłam serce sztuki teatralnej „Hej, dziewczyno!”.
*
Bardzo się cieszę, że tekst ten zostanie wyreżyserowany w formie szkicu scenicznego przez Wiktora Frankowicza w ramach festiwalu WyspianKiss w Teatrze Śląskim. Zapraszam serdecznie 14 marca do Katowic. Tekst sztuki poprzedza cytat, którym się z wami podzielę:
„Chciałabym powiedzieć jedno wszystkim zgromadzonym tu
kobietom: Kobiety były uciskane przez tak długi czas, że wierzą w to, co mężczyźni mówią na ich temat. I wierzą, że muszą wspierać mężczyzn, by coś zostało załatwione. Istnieją mężczyźni warci takiego wsparcia. Ale nie dlatego, że są mężczyznami, tylko dlatego, że na to zasługują. Jako kobiety musimy same zacząć doceniać swoją wartość i wartość każdej z nas. Poszukajcie silnych kobiet, aby się z nimi zaprzyjaźnić, stanąć po ich stronie, uczyć się od nich, inspirować nimi, współpracować z nimi, wspierać je, dać się im oświecić”
/z przemówienia Madonny na Eurowizji/
*
„Hej, dziewczyno!”, reż. Wiktor Frankowicz, 14 marca, godzina 14: 00, Teatr Śląski, Scena Kameralna, Katowice







Komentarze